Wiem, że dawno nie pisałam i że moje rozdziały były trochę krótkie, ale to mój pierwszy blog i nie wiedziałam jakto będzie. Teraz popracowałam trochę nad tym i myślę że wyjdzie całkiem dobrze. Zapraszam do czytania.
****************************
Mary poszła do Pokoju Wspólnego po pergamin i książki i włożyła je do kufra. Potem zeszła z Lily na kolację. Tradycyjnie usiadły po lewej stronie stołu.(bliżej stołu Slytherinu i Severusa.). Uczta zaczęła się całkiem zwyczajnie . Nagle ku.nich nieszczęściu naprzeciw usiedli James Potter i jego kumple. Oczywiście nie obyło by się bez podrywów Jamesa. W końcu Lilka wydarła.się na cała salę, że się z nim nigdy nie umówi i ma ją zostawić w spokoju. Potter najwyraźniej nie usiadł tu ze względu na Lily, bo natycchmiast się zamknął i przestał ją męczyć(co się rzadko zdarzało). spojrzała na niego pytająco. Nalał jej soku i odstawił dzbanek na miejsce. Siedział zadowolony z siebie jakby zrobił coś zupełnie wyjątkowego. Cociaż w sumi to było niesamowite bo wcześniej sobie przeszkadzali. Posłał jej swój uśmiech myśląc że to ją rozklei
-Mary może jeszcze trochę soku?- zapytał niewinnie.
Mcdonald spojrzała na niego nieufnie.
-Oczywiście Potter-powiedziała z wymuszoną grzecznością i starała się zrobić uprzejmą minę.
Black szybko wziął dzbanek o mało go nie przewracając. Mary spojrzała na niego pytająco.
-Black wszystko z tobą w porządku czy jest gorzej niż było?-zapytała .
Puścił to mimo uszu. Siedział wyprostowany jak bohater. Spojrzał w jej błękitne, podobnie jak jego, oczy. Czuła , że się rumieni. "-Co się ze mną dzieje?"-pomyślała. Zawsze rzucała mu mrożące krew w żyłach spojrzenie(tak jak on jej). Nagle Black wstał i przysiadł się do niej. Potter spojrzał na niego z podziwem i niepokojem. Wiedział co by zrobiła z nim Evans gdyby tak postąpił. No, w sumie już tak robił i odczuł na własnej skórze bezlitosną karę.
-To co u ciebie Mary?-zapytał, przysówając się bliżej.
Spodobała jej się ta bliskość, ale nagle sobie coś uświadomiła.
-Nie bież lekcji podrywu u Pottera, bo wyjdziesz na tym jeszcze gorzej.-jednak została w niej resztka zgryzliwości.
Każdy teraz myśli o pocałunku i chodzeniu. Ale Mary nie miała zamiaru dać się na taką tanią sztuczkę."Takiego palanta to ja nie chcę"pomyślała. Stanowczo go od siebie odsunęla. Poczuł ukłucie żalu. Jednak było w nim trochę dumy Blacków. Jak ona mogła mu odmówić. Żadna jeszcze tego nie zrobiła.Spróbował raz jeszcze. Przecierz każda chciała być teraz na miejscu Mary.Schował jej kosmyk długich bląd włosów za ucho.
-Black co ty wyprawiasz?-zapytała ze złością. W bibliotece był jakiś inny. Jakich fajniejszy. No może oprócz psucia całego dnia był by całkiem spoko. -Zostaw mnie bo nie ręczę za siebię.
Tak to jest jak się stosuje metod Jamesa. Przez resztę kolacji było normalnie. Tylko pare razy chłopacy próbowali coś wykąbinować, ale na marne.
Pod koniec kolacji, gdy już wszyscy wychodzili z Wielkiej Sali do Blacka podeszła jakaś Krukonka. To była Paige Carey.
-Cześć jestem Paige Carey. Chciałam ci powiedzieć, że bardzo mi się spodobałeś na błoniach gdy pływałeś z Potterem w jeziorze i tego co powiesz abyśmy chodzili-powiedziała pewna siebie.
Black spojrzał z wyższością na Mary i odpowiedział.
-No pewnie a szczerze mówiąc to ty mi się też bardzo podobasz- i pocałował ją namiętnie. A raczej ona go jakby zaznaczając, że teraz należy do niej. Mary zrobiła obojętną minę. Nic ją to nie obchodziło. Wróciła do dormitorium i od razu położyła się spać.
Następnego dnia była niedziela a to oznaczało siedzenie z Snapeem na błoniach i robienie lekcji. Severus lubił ją tak jak Lily no może Lilkę troszeczkę bardziej. Ale ona go też lubiła no i był jej przyjacielem. Opowiedziała mu o tym jak Black wczoraj się do niej zalecał.
-On się do ciebie dowala i jeszcze stosuje sposoby kumpla lepiej go spław.-powiedział Sev.
-Już to zrobiłam-Snape spojrzał na nią z uznaniem-denerwował mnie. Był zupełnie inny niż w bibliotece. To zwykły palant.
Wzięli swoje rzeczy i wrócili do szkoły. Po drodze wpadli na prof. Slughorna.
-Och jak dobrze, że was widzę-wysapał, a oni jęknęli w duchu.(oboje należeli do klubu ślimaka)-m am tu zaproszenia na Bal z okazji Nowego Roku.
-Ale profesorze przecierz jest październik.
-Wiem ale qolę was uprzedzić-powiedział uradowany-To żegnam i do zobaczenia.
-No pięknie teraz to nie mamy wymówki, że za późno n powiedział. A kiedy to my ostatnio tam byliśmy?-zapytała.
-Niewiem ael szkoda że nas tak pamięta-powiedział ze zrezygnowaniem Snape.
W pokoju wspólnym zobaczyła Blacka obściskującego się z Carey. Najwyraźniej ją sobie tu sprowadził. Na widok Mary zaczął ją namiętniej całpwać. Mcdonald musiała si3 powstrzymać aby nie wybuchnąć śmiechem. No ale podziw za trud jaki wkłada w pokazanie jej co straciła. No stara się chłopak. Chcąc niespowodować aby usta mu odpadły poszła do dormitorium. Dała Lily zaproszenie. Ta jęknęła.
-To terza nie mamy wymówki.
-No niestey ale poczekaj muszę to dać tym kretynom na dole. Mam nadzieję, że Blackowi z tej dumy będą musieli amputować usta.
Zeszła na dół i dała zaproszemia Remusowi Lupinowi, prefektowi dla jego kolegów. "Syriusz jeszcze umrze z wycięczenia"pomyślała. Niech się wypcha.
********************
Mam nadzieję że ten rozdział da wam dużo do myślenia. Chyba mi wyszedł całkie niezle. Już nie mogę doczekać się Balu.Ale to tajnica. Czytajcie i komentujcie
Zapraszam.
A co z balem czemu nie opisałaś go było by ciekawie.
OdpowiedzUsuńMam przygotowany już opis innego balu. I tyle mogę zdradzić. Ten nie był taki bardzo liczący się ale następny napewno będzie:)
OdpowiedzUsuńDzięki za czytanie
mir gra