-Mary!
Macdonald podskoczyła. Była na lekcji historii magii i trochę przysnęła.
-Mary, McGonagall mówi do ciebie!
Najwyraźniej profesorka miała ważny powód skoro zakłucała lekcję u Binnsa.
-Tak pani profesor?-Mary starała się rozbudzić.
-Może porozmawiamy w moim gabinecie i pan Lupin, jeśli można.
Mary westchnęła. Ona z Remusem byli prefektami. To pewnie było kolejne nieprzyjemnezadanie. Spojrzała smutno na Lupina i wyszła z sali.
-Jak wiecie profesor Slughorn urządza przyjęcie noworoczne. Prosił mnie abym przekazała wam, że zależy mu na waszej pomocy. Ale to nie jedyna moja sprawa-Mary i Lupin spojrzeli na siebie z rozpaczą-pani Pince prosi abyście pomogli jej w ten weekend uporządkować bibliotekę-znowu ta nieszczęsna biblioteke"-pomyślała Mary.
-Ale pani profesor nie może tego zrobić kto inny-powiedziieli razem Mary i Remus. Oboje wybuchnęli śmiechem
-Nie i bez takich min. W końcu jesteściie prefektami..a teraz wracać do klasy.
Wieczorem Mary i Lilka siedziały przy kominku w pokoju wspólnym.
- I co że jesteście prefektami. Przecież to nie jest wasz zasrany obowiązek aby dekorować sale i sprzątać szkołę.. od tego są skrzaty.-Lily była wzbużona.
-Wiem ale co mogę zrobić ale jeżeli ci to poprwia humor to w sobotę za półtora tygodnia jest Hogsmead i możemy wreszcie iść dki. A swo ją drogą do właśnie Huncwoci do nas idą-dokończyła Macdonald z irytacją.
Lily szybko położyła się na całej dłudości kanapy.
-Oh Evans wiesz, że i tak tu usiądę.
-A niby dlaczego Potter?-zagadnęła Mary
-Bo tak się składaże Łapaidzie ze swoją dziewczyną i chyba nie patrzą czy tkoś tu siedzi czy nie-odpowiedział James z naciskiem na słowo dziewczyna
Lily mrucząc pod nosem zronbiła miejsce na kanapie. James usiadł obok niej a Lupin na poręczy fotela Mary.
-Chodź stąd Lily. Niech sobie posiedzą sami. -Mary dala za wygraną
Rano miały niezłą pobudkę. Do ich pokoju wbiegli Potter i Black. Najwyraźniej szybko się prze kimś chowali.
-Ej no może trochę kultury co. A wogóle Black fajne gatki
-Dzięki. Zaraz CO?!
Chyba w pośpiechu zapomnieli się ubrać.Syriusz bez namysłu wskoczył pod kołdrę Mary
-Wyłaź stą zboczeńcu jeden przecież ja tu leżę-powiedziała dziewczyna i starała się go wypchać. Wywołało to ogólny śmiech. Nawet Lilka się śmiała.
-Evens może ta też skorzystam z twojego łóżka i też będziemy dię mogli trochę pośmiać...propozycja nie do odrzucenia-James prubował zachować poważną minę. Remus i Peter leżeli ze śmiecu na podłodze.
Nagle do ich pokoju weszła McGonagall. Chłopacy szybko pobiegli do łazienki. James wszedł pod łóżko Lily, a Syriusz schował się pod kołdrą Mary.
-Dzień dobry panią. Wiem że jest wcześnie ale mam zamiar przedstawić wam waszą nową koleżankę:Emmę Brown. No to zostawiam was same.
Emme była brązowooką brunetką z długimi prostymi włosami.
-Cześć jestem EmmaBrown
-Lily Evans
-Mary Macdonald.
Emma stanęła jak wryta:z łazienki wyszli właśnie Lupin i Peter. Ale nie to ją tak zdziwiło. Nawet nie James wychodzący spod łóżka ale Syriusz który był pod kołdrą Mary.
-O witam jestem SyriusBlack to my już pójdziemy..Macdonald czy mógłbym..
-Nie
-...pożyczyć kołdrę
-Nie i radzę ci uciekać bo niedługo stracisz nawet te gacie.
Chłopacy uciekli najszybciej jak potrafili.
-No więc może ustalimy kilka faktów...
Emma okazala siebardzo fajna. Przyjechała z Durmstrangu i miała zamiar już tu zamieszkać. Wyjaśniły jej jak bardzo Huncwoci są wkurzającyi głupi. Jeszcze Petera i Lupina przeżyją ale Black i Potter masakra. Po dwóch godzinach dziewczyny zeszły na dół na śniadaniwe i tak zaczęła się ich przyjaźń.
Październik minął szybko Zimę spędziły w szkole. Przyjęcie u Slughorna jakoś się ufało. No w końcu powitały kolejny Nowy Rok. Nadszedł styczeń. Lily i Mary nie mogły nie zauważyć, że Sev zachowuje się inaczej.
-Sev wiesz nie podoba mi się to wszystko. Ty i ci twoji nowi kumple. Oni są śmierciożercami..
-Jakoś ostatnio zaczęłyście trzymać się z Potterem.-powiedział ze złością Snape.
-To nie ma nic do rzeczy i dobrze wiesz że tak nie jest. Po prostu trzymamy się jeszcze z Em i nic więcej a to Potter ciągle przyłazi. Serio jak możesz nas o coś takiego posądzać.
-Dobra ale to moja sprawa moi przyjaciele...
-Jasne jak chcesz musimy już iść do naszych przyjaciół Huncwotów-powiedziała Mary. Jeżeli chodzi o złość tego w og9le nie kontrolowała.
Prze klasą eliksirów zaczepipi je Potter i Balck z tą Carey. Em zaprezentowała swoje umiejętności i rzuciła na nich piękny urok.
-Chociaż na chwilę mamy spokój.
W połowie lekcji do klasy wpadł zdyszany Peter
-Przepraszam za spóźniwnie...-zaczął
-pół lekcji minęło siadaj
Peter idąc potknął się.-Nie śmiejcie sieę!-krzyknęła Mary. Od kiedy Emma do nich dołączyła trochę polubiły Petera i Remusa.No ale w końcu to Huncwoci
-Mogę do ciebie-Peter stanął obok Em.
/Jasne siadaj-powiedziała z uśmiechem.
Potter podszedł do Lily i powiedział naśladując Peter:-Mogę do ciebie.?
-Jasne Jamie siadaj-powiedziała Lily
Potter zdziwiony usiadł obok. Za chwilę zrozumiał dlaczego się zgodziła.:przykleiła go do ławki.
-Rewanż za poranek.
-To było dawno....
-Ale tego nie zapomnisz nigdy-powiedziała Lily.
James przez tydzień chodził z opuszczoną głową: pół Hogwartu widziało jego tyłek.
Ale nie to uszczęśliwiło tak Mary. Sprawiła to.... Paige Carey.Powiedziała że to był super pomysłi że ma zdjęcie: rodzice na święta dali jej aparta.
-Już cię lubię-Mary szeroko się uśmiechnęła.
Zaszantażowałoa Pottera: jeżli bę dzie przez tydzień cichy i potulny jak baranek zniszczy zdjęcia. To był najpiękniejszy tydzień w życi dziewczyn.
-Jestem pod wrażeniem to moje taktyki-James nie krył podziwu
-Lata praktyki. Wieczorem siedziała przy kominku robiąc lekcje przyjacółkami. W końcu Lilka i Emma oznajmiły, że idą się położyć. Minęło pół godziny aż Mary nie usłyszała za swoimi plecami:-Praca od Sprout?
To był Lupin
-Taaa jakoś nie mogę sobie z nią poradzić.
-To może ci pomogę. Swoją już dawno zrobiłem.-zaproponował ochoczo Remus.
Ostatni czasy bardzo się do siebue zbliżyli. Był miły mądry chć było w nim trochę Huncwotów.
Siedzieli tak do późna w nocy.
-Mary mogę cię o coś zapytać?-powiedzial nagle Lupin
-Jeasne pytaj o co chcesz.
-Czy coś dla ciebię znaczę?..
Proszę o komentarze żeby wiedzieć czy ktoś w ogóle czyta moje wypociny. Mòwcie czy fajne czy nie. Komentarze motywują mnie do pisania
OdpowiedzUsuń